Uśmiech i oczy

Uderzył mnie wtedy, pamiętam, uroczy uśmiech i oczy, szaroniebieskie, mądre, dobre. Wypytywał mnie dokładnie, zbadał i zadecydował: - Trzeba operować jak najszybciej, ale ze względu na kolejność pacjentów nie będę mógł wcześniej jak we wrześniu. - Ile będzie kosztowała operacja? - wyjąkałam nieśmiało. Spojrzał na mnie zdziwiony. - Ależ nic... Przecież pani pracuje, należy się pani zabieg i leczenie szpitalne z tytułu ubezpieczalni. Proszę się do mnie zgłosić w.jesieni. Do Stani Zawadzkiej leciałam jak na skrzydłach. - Będą mnie operować! - wołałam już na progu. - Ile to będzie kosztowało? - Nic, jestem przecież ubezpieczona. Teraz na nią przyszła kolej zdumiewać się. - Masz szczęście - powiedziała po chwili. - Taka sława! Jak się przekonałam później, tych, "co mieli szczęście", było więcej. Profesor operował za darmo, a nierzadko zdarzało się, że opłacał za pacjenta znajdującego się w ciężkiej sytuacji materialnej koszty utrzymania szpitalnego. Nie spotkałam nigdy równie bezinteresownego człowieka.

Wiktor Dega .