Troskliwość
A lekarze, asystenci Profesora dwoili się i troili. Do dziś pamiętam troskliwość doktorów - Piątkowskiego, Sengera, Wierusza, Barcikowskiego Jeskego. Jakoś po świętach Bożego Narodzenia miała mnie odwiedzić teściowa i przywieźć ze sobą moją córkę. Kalinka miała wtedy osiem lat i była żywa jak iskra. Profesor juz od kilku dni obserwował moją radość i narastające napięcie oczekiwania, przyglądał się fotografii Kalinki na stoliczku. Gdy wreszcie zjawiły się obie, Kalinka, która, od razu zwiedziła całą klinikę, zawarła bez mojego udziału, znajomość z Profesorem. "To ty jesteś Kalinka?" - zapytał spotkawszy ją na korytarzu. - "To pan jest Dega?" - odparła bezceremonialnie. Widocznie przypadła mu do serca (Profesor bardzo lubił dzieci), bo gdy przyszedł na wieczorny obchód, przyniósł jej cukierki. Ośmielona takim dowodem życzliwości, córka długo i wymownie przekonywała Profesora, że chciałaby zostać u mamusi bodaj przez jedną noc, że mogłaby spać pod łóżkiem, skoro na łóżku jest ten okropny gips.
Wiktor Dega .