Operacja
Patrzyły tak, jakby przenikały człowieka do głębi, widziały nie tylko jego konstrukcję fizyczną, ale wszystko, co dzieje się w duszy. Operacja nie była łatwa, należało zrobić ją przynajmniej rok wcześniej. Profesor miał ze mną mnóstwo kłopotów. I wtedy właśnie mogłam ocenić, jakim jest nadzwyczajnym lekarzem. Wymagający wobec asystentów i personelu szpitalnego, dla pacjentów był najczulszym opiekunem i przyjacielem. Interesował się nie tylko zdrowiem pacjenta, ale również jego warunkami życiowymi po opuszczeniu szpitala i sytuacją rodzinną. Byłam świadkiem, jak rodziła się i rozwijała idea, która wsławiła imię Profesora na całym świecie - idea rehabilitacji inwalidów. Do kliniki Profesor przychodził pierwszy, wychodził ostatni. W dniu przyjęć pracował do późnych godzin. Przed wyjściem jeszcze obchodził pokoje, w których leżeli chorzy. Ten nastrój najczulszej troski o chorego udzielał się wszystkim. W klinice panowała atmosfera niemal rodzinna - to było bardzo przyjemne i dość komfortowe.
Wiktor Dega .